poduszkowietz

"Niczego nie daje zapadanie się w marzenia i zapominanie o życiu." – Czyżby?…

„Pan Przypadek i celebryci” Jacek Getner Marzec 28, 2014

Filed under: recenzje — finkaa @ 6:57 pm
Tags: ,

pan Wydawnictwo: Zakładka

Rok wydania: 2013

Ilość stron: 230

 

Jacek Getner to polski pisarz, scenarzysta (m.in. „Klan”), laureat wielu konkursów pisarskich i dramaturgicznych. Do tej pory miałam do czynienia z jego mroczną powieścią „Dajcie mi jednego z was”, oraz znacznie lżejszą powieścią kryminalną o niestrudzonym detektywnie-amatorze Jacku Przypadku. Szczególnie ta druga powieść urzekła mnie poczuciem humoru, oraz zawiłością fabuły. Na szczęście „Pan Przypadek i trzynastka” doczekał się następcy i dzięki temu właśnie odłożyłam na półkę „Pana  Przypadka i celebrytów”, czyli zapis kolejnych sukcesów rodzimego detektywa.

 

Tym razem motywem przygód warszawskiego miłośnika kryminalnych zagadek jest celebrycki świat. Już w pierszym opowiadaniu Jacek musi odnaleźć się na kilku filmowych planach, aby zbadać półświatek polskich aktorów na dorobku i dowiedzieć się kto zabił jednego z kolegów po fachu i jaki był motyw. Kolejna przygoda, choć zasadniczo różniąca się od pierszej, także krąży wokół ciemnych zakamarków świadomości naszych rodzimych gwiazd. Bolko Szołtysik, oprócz tego, że jest ulubieńcem młodszych o kilkadziesiąt lat nastolatek, umie nieźle dać czadu. Czy niewinna trawka może zmienić pozornie normalnego faceta w bezbronne dziecko? Ostatni rozdział, moim zdaniem najzabawniejszy, dotyczy dość powszechnego pewnie zjawiska jakim jest „lans”. Do czego moglibyśmy się posunąć posiadając tak zwane „parcie na szkło”? Czy ciągle obowiązują granice narzucane przez moralność? Kasiya i Mikele, rodzime gwiazdy na dorobku, rozwieją nasze wątpliwości?

 

Po raz drugi Jacek Getner popisał się nie tylko poczuciem humoru, ale również niezłym sprytem. Stworzył całkiem skomplikowane kryminalne zagadki, które trzymają w napięciu do ostatnich stron. Okrosił wszystko potężną dawką świetnej zabawy, dużą ilością ciętej riposty i szczyptą prawdziwych wartości takich jak męska przyjaźń i rodzicielska miłość.

 

Na uwagę zasługuje ciekawa okładka książki, wybrana prze internautów drogą głosowania, jak również plan Getnera, aby stworzyć kolejne części przygód niesamowicie bystrego detektywa. Wnioskując po zapowiadanym tytule „Pan Przypadek i korpoludki”, tym razem będziemy mieć do czynienia z trybikami napędzającymi naszą gospodarkę i biorącymi udział w wyścigu szczurów.

 

Uważam, że „Pan Przypadek i celebryci” to książka w sam raz na leniwe popołudnie. W dość uszczypliwy, lecz zabawny sposób obala mity rojące się w głowach ludzi bezwarunkowo wpatrzonych w rozrywkowe stacje telewizyjne. Myślę, że dla niejednego propozycja Jacka Getnera może stanowić niezłą odtrutkę i zachętę do poszukania bardziej ambitnych rozrywek.

 

Książkę otrzymałam od Autora jako egzemplarz do recenzji. Dziękuję!

 

Projekt Jacka Gentera „Bliżej Czytelnika” Marzec 2, 2014

Filed under: na marginesie — finkaa @ 8:28 pm

Jacek Getner to autor słynnego już Pana Przypadka i jego kolejnych przygód. Autor wpadł na genialny pomysł, o którym poniżej:

 

Projek polega na tym, że chce dotrzeć w tym roku na spotkania z czytelnikami do 25 bibliotek położonych w mniejszych miejscowościach. Dlaczego? Bo biblioteki to prawdziwe oazy kultury, w półpustynnym krajobrazie rozciągającym się poza największymi aglomeracjami. Mieszkańcy dużych miast mają więcej okazji do zetknięcia się z kulturą, mają multipleksy i teatry. Tym w mniejszych miejscowościach pozostaje najczęściej biblioteka i ośrodek kultury, w ramach którego działa. I właśnie do nich najbardziej lubię przyjeżdżać i z nimi się spotykać. Te spotkanie zadają kłam temu, że Polacy coraz mniej czytają, że nie interesują się dobrą książką, sztuką, filmem.

Niestety, są to często miejscowości położone daleko od mojego mieszkania w Warszawie, dojazd tam kosztuje, a czasem nie ma jak wrócić tego samego dnia i trzeba gdzieś przenocować. Dlatego na razie w takich miejscach bywam niezbyt często i zdarza mi się, że muszę odmówić, czy raczej przełożyć na odległy termin wizytę w jakimś miejscu, bo środki na dotowanie kultury mam ograniczone.

 

Wprawdzie czasem te biblioteki mają jakieś kwoty, które mogą przeznaczyć na honorarium autora, ale nigdy je o nie ich nie proszę. Uważam, że lepiej, aby wydały je na nowe książki dla czytelników. Bo każda nowa książka to, jak podkreślają bibliotekarze w rozmowach ze mną, wzrost czytelnictwa. A za jego spadek odpowiada właśnie to, że Polaków nie stać często na nowe książki, a biblioteki dopiero od kilku lat dostają fundusze na zakup nowości.

Dlatego chciałbym dotrzeć do jak największej ilości bibliotek poza dużymi aglomeracjami. Bo tam czytelnicy są najbardziej spragnieni rozmowy o książkach czy o pisaniu w ogóle. I pytają mnie o wszystko. I o scenariusze telewizyjne. I o pracę przy grze fabularnej „Wiedźmin”. I o pisanie wierszy, prosząc czasem o wyrecytowanie któregoś z nich. Takie spotkanie staje się często impulsem do wypożyczenia mojej książki. I może to być moja malutka cegiełka w tym, żeby pokazać, że Polak nie tylko potrafi, ale i lubi czytać.

Koszty wyjazdów do takich miejsca, to czasem sto złotych, a czasem trzysta. Średni koszt można zatem ustalić na złotych dwieście. Chciałbym zebrać kwotę wystarczająco mi, bo zapłaceniu różnych podatków i opłat manipulacyjnych, na odwiedzenie do końca tego roku 25 bibliotek. Kilka tych spotkań mam już ustalonych (w Moryniu – 26 marca, Pułtusku 10 kwietnia, Chorzelach 7 maja, Jelczu-Laskowicach w październiku). Na nie pojadę bez względu na to, czy mój projekt się uda, czy nie. Ale gdyby udało się zebrać odpowiednie środki, to wyślę propozycję takiego bezpłatnego spotkania do kilku tysięcy bibliotek w Polsce i z pewnością uda się „dozbierać” zainteresowane placówki 🙂 A jeśli środków dzie więcej, to umówię się w kolejnych miejscach.

 

Link do całego przedsięwzięcia znajdziecie TUTAJ. Będę wdzięczna za ofiarność. W końcu sprawa jest naprawdę szczytna.