poduszkowietz

"Niczego nie daje zapadanie się w marzenia i zapominanie o życiu." – Czyżby?…

Konkurs z Panem Przypadkiem Kwiecień 23, 2013

Filed under: na marginesie — finkaa @ 10:31 am

Moi Drodzy,  

 

dzięki uprzejmości Jacka Getnera, dziś, w ten szczególny dzień dla każdego miłośnika książki, ogłaszam konkurs.  

 

Do wygrania pierwsza część z cyklu „Pan Przypadek i…”.  

 

Wystarczy odpowiedzieć na pytanie: „Ile ukaże się książek z cyklu „Pan Przypadek i …?”  

 

Reguły, jak zawsze, banalnie proste:  

 

1. Napisz mail z odpowiedzią na adres poduszkowietz (małpa) gmail.com (dostępny również w zakładce KONTAKT). Nie zapomnij dodać swojego adresu. Będzie mi potrzebny, jeśli okażesz się szczęśliwcem.    

 

2. Jeśli prowadzisz blog, umieść na nim podlinkowane do tego posta zdjęcie informujące o moim konkursie.    

 

 

KONKURSS

 

 

3. 8 maja  wylosuję zwycięzcę, a pan Jacek prześle do niego książkę.  

 

Życzę wszystkim powodzenia i zachęcam do wzięcia udziału w konkursie, gdyż książka jest naprawdę bardzo dobra (recenzja TUTAJ). 🙂

Reklamy
 

„Pan Przypadek i trzynastka” Jacek Getner Kwiecień 15, 2013

Filed under: recenzje — finkaa @ 7:45 pm
Tags: ,

pan przypadek Wydawnictwo: Poligraf

Rok wydania: 2013

Ilość stron: 202

 

Jacek Getner to polski scenarzysta, dramaturg, oraz pisarz. Swoje lekkie pióro pokazał już w rozmaitych opowiadaniach, jak i w trzymającej w napięciu książce „Dajcie mi jednego z was” (recenzja TUTAJ). Tym razem miałam okazję zmierzyć się z pierwszą z czternastu książek o domorosłym detektywie, Jacku Przypadku.

 

Jak głosi okładka, pan Przypadek to skrzyżowanie cech Sherlocka Holmsa, porucznika Borewicza i irytującego doktora House’a. Po krótkim zastanowieniu, trudno się z tą opinią nie zgodzić. Jest szarmancki, uroczy, usłużny i niezależny zarazem. Nie ma kobiety, lecz kogoś kocha. Nie mieszka z rodzicami, ale jest podległy matce. Nie zna kompromisów, a pozostaje do dyspozycji starszej sąsiadki. Ogromna ilość sprzeczności tkwiących w Jacku powoduje, że jest on zagadką nie tylko dla pięknych kobiet, ale również dla policji, która bądź co bądź jest jego konkurencją.

 

Książka podzielona jest na trzy opowiadania. W każdym z nich Przypadek boryka się z inną zagadką detektywistyczną. W sukurs przychodzi kochanej pani Irminie, której skradziono obrazy, bezradnemu właścicielowi willi, w której ponoć jest skarb, oraz smutnemu pisarzowi, któremu ktoś ze znanym nazwiskiem chce wykraść sztukę.  Wszystkie sprawy są rozwiązywane szybko i bezprecedensowo. Przypadek krótko po rozwiązaniu pierwszej sprawy słynie już z błyskotliwości i dbałości o najmniejsze szczegóły. Jego osobowość nie może ujść uwadze, dlatego jestem pewna, że kto przeczyta piewszy tom przygód o detektywie amatorze, zapragnie ciągu dalszego. W końcu tak wiele pytań zostaje bez odpowiedzi. Jak potoczy się życie uczuciowe głównego bohatera? Co z jego opętanym rządzą namiętności przyjacielem? Czy zabawny policjant Łoś znajdzie w końcu haka na Przypadka?

 

„Pan Przypadek i trzynastka” troszeczkę kojarzy mi się z „Przygodami Pana Samochodzika”. Od pierszej strony zapałałam sympatią do ugrzecznionego, sympatycznego dziwaka i jego sposobów działania. Również Przypadek wywołuje tego typu uczucia. Nie sposób go nie polubić i trzymać kciuki za kolejne sukcesy.

 

Książkę czyta się bardzo przyjemnie i w świetnym tempie. Każdy z bohaterów jest wyrazisty i cechuje go konsekwentna odrębność. Dialogi są przejrzyste i łatwe w odbiorze, a całość jest świetnie wydana, bez jakichkolwiek literówek. Jednym słowem, nie mogę doczekać się drugiej części…

 

Przygody detektywa Jacka Przypadka polecam każdemu miłośnikowi literatury. Jest to pozycja dobra na każdą okazję. Gwarantuję, że każdy z Was wciągnie się w rozwiązywanie poszczególnych spraw z Jackiem, na przemian zaśmiewając się i otwierając szeroko oczy ze zdziwienia.

 

Książkę otrzymałam od Autora do recenzji. Dziękuję!

 

„Rekonstrukcja” Krzysztof Bielecki Kwiecień 2, 2013

Filed under: recenzje — finkaa @ 6:59 pm
Tags: ,

front Wydawnictwo: Akademickie inkubatory przedsiębiorczości

 

Rok wydania: 2012

 

Ilość stron: 210

 

Krzysztof Bielecki to autor niezwykle oryginalny. Chyba nie zawaham się stwierdzić, że najbardziej oryginalny jakiego znam. Po raz drugi, po „Defekcie pamięci” (recenzja TUTAJ), miałam okazję się przekonać, że w starciu z tym autorem, mój tok myślenia nie ma szans. 🙂

 

Zacznijmy jednak od początku. „Rekonstrukcja” to zbiór siedmiu opowiadań, które można czytać w dowolnej kolejności, które wydają się być ze sobą niepołączone, aczkolwiek im dalej w las, tym jaśniejszy krąg cała powieść zatacza. Oczywiście, w przypadku tego autora słowo „jasny” jest użyte bardzo na  wyrost, gdyż do końca nie jesteśmy pewni czy to, co uważamy za prawdziwy przebieg wydarzeń nie jest tylko wytworem naszej wyobraźni.

 

W jednym opowiadaniu John Johnson znika w pociągu. Jest to teoretycznie niemożliwe, no bo jak można się zapaść pod ziemię w pędzącej stalowej masie? A jednak… W zupełnie innej części książki bawi się polska młodzież. Nie jest to jednak sielankowy obraz grzecznych zabaw, a coś zgoła innego. W kolejnej powiastce dwoje odludków bytuje na wysypisku i marzy o czymś co jest po za ich zasięgiem. A co ma wspólnego ochroniarz  pracujący w galerii z nieustraszoną Sonorą Webster dosiadającą konia i rzucającą się z wierzowców? I przede wszystkim, co te strzępki informacji mają wspólnego jako całość? Otóż, one wszystkie są częścią niebywałego projektu, który nazywamy rekonstrukcją.

 

Nie czytałam ani jednej recenzji tej książki, ale nie zdziwiłby mnie fakt gdyby jej autor spostrzegał fabułę zupełnie inaczej niż ja. Wszystko w „Rekonstrukcji” jest względne i zależy wyłącznie od Twojej interpretacji. Nie byłam pewna czy obiekty takie jak wysypisko, pociąg, blokowisko itd. są naprawdę tym czym są, czy może to tylko parabole rzeczy, których nie pojmuję. Właśnie ta wątpliwość wpędzała mnie w poważne kompleksy, bo czasem czułam się na tę powieść zwyczajnie zbyt głupia. Wielu spraw nie udało mi się zinterpretować w jakikolwiek sposób. Po prostu przyjęłam je jako kompletny galimatias.

 

Na okładce napisane jest, że „Rekonstrukcja” to pierwsza powieść projekcyjna. Oznacza to, że możesz z niej wyczytać co tylko chcesz. To jak spoglądanie w chmury i dowolne interpretowanie ich kształtów. Jedni widzą słonia, drudzy myszkę. Dlatego nie potrafię jednoznacznie ocenić tejże książki. Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie czy jest ona dobra, czy słaba. Mam pełną świadomość, że każdy może, a nawet powinien wyrobić sobie o niej indywidualne zdanie, bo nie da się stwierdzić jasno o czym ta lektura w ogóle jest.

 

Myślę, że każdy fan literatury powinien się zmierzyć ze stylem pisarskim Krzysztofa Bieleckiego. Bez wątpienia jest to ewenement, który każdy powinien wypróbować na własnej skórze, nie kierując się cudzą  opinią. Dlatego zachęcam odważnych do stawienia czoła nie tylko „Rekonkstrukcji”, ale również innym powieściom autora.

 

Książkę otrzymałam do recenzji od Autora. Dziękuję!