poduszkowietz

"Niczego nie daje zapadanie się w marzenia i zapominanie o życiu." – Czyżby?…

„Kiki van Beethoven” Eric-Emmanuel Schmitt Grudzień 22, 2011

Filed under: recenzje — finkaa @ 8:20 pm
Tags:

Wydawnictwo: Znak litera nova

Rok wydania: 2011

Ilość stron: 152

 

Eric-Emmanuel Schmitt to pisarz, który przykuł moją uwagę kilka lat temu za sprawą spektaktu teatru telewizji pod tytułem „Oskar”. Kiedy, wzruszona po obejrzeniu „Oskara”, dowiedziałam się, że powstał on na podstawie powieści „Oskar i Pani Róża” wiedziałam, że muszę udać się do źródła. I tak, po „Oskarze” oraz „Panu Ibrahimie i kwiatach Koranu” przyszło mi się zmierzyć z kolejną powieścią tego niezwykle chwytającego za serce autora.
 

„Kiki van Beethoven” to pozycja składająca się z dwóch części. Pierwsza z nich to opowieść o staruszce Kiki, która pewnego dnia zauważa w sklepiku maskę Beethovena. Taka sama maska w dziecięcych latach Kiki była swego rodzaju talizmanem; rzeczą, którą wszyscy posiadali i szanowali. Co ciekawe maska miała magiczne zdolności – grała kiedy człowiek wystarczająco mocno się w nią wpatrywał. Dlatego Kiki bez zastanowienia postanawia maskę kupić, a potem pokazywać ją swoim leciwym przyjaciółkom. Ku zdruzgotaniu wszystkich pań, dość zbliżonych wiekiem, żadnej z nich tak dobrze znana maska już nie gra. Co się w nich zmieniło? Gdzie popełniają błąd? Jakie miejsce w ich teraźniejszym życiu odgrywa wspaniały wirtuoz? I co najważniejsze, czy maska jeszcze kiedykolwiek zagra?
 

Druga część książki to osobiste dywagacje autora zebrane pod intrygującym tytułem: „Kiedy pomyślę, że Beethoven umarł, a tylu kretynów żyje…”. Prywatne zwierzenia Schmitta prowadzą nas przez jego życie z Beethovenem, przez lata młodzieńcze kiedy Beethoven był nauczycielem, przez początki dorosłego życia kiedy kompozytor stał się czymś na kształt niechcianego bagażu, oraz przez dorosłe życie kiedy na powrót stał się przyjacielem i powiernikiem. Głuchy, nieszczęśliwy i osamotniony nieraz pozwalał na to, aby Schmitt mógł wypłakać się na jego ramieniu w krytycznych momentach swojego życia. Słowa wypowiedziane niegdyś przez nauczycielkę autora, które stały się tytułem całego utworu przewijają się przez niego wielokrotnie, mnożąc przykłady na swoje potwierdzenie.
 

Po raz kolejny Schmitt udowadnia, że jest jednym z bardziej wzruszających i autentyczych autorów jakich znam. Po raz kolejny udowadnia, że można pięknie pisać o tak niepopularnych tematach, jak choroba, starość czy śmierć. Problematyka poruszana w utworach daje do myślenia nie tylko melomanom. Jest to uniwersalna rozprawa na temat najważniejszych życiowych wartości takich jak miłość, wrażliwość oraz piękno. Na osobną uwagę zasługuje poczucie humoru autora. Mimo przybijających, wydawałoby się, realiów starości i choroby, cechy posiadane przez bohaterów, ich radość oraz lekkość ducha powodują, że czytelnik do ostatniej chwili nie traci nadziei, często uśmiechając się przez łzy. „Kiki van Beethoven” to także przykład świetnego języka. Nieskomplikowane słownictwo, dużo dialogów oraz krótkie zdania sprawiają, że książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie, przystawając tylko na chwile zadumy, lub skonfrontowania tego o czym się czytało z utworami Ludwika van Bethovena, dołączonymi do książki.
 

Jeśli po przeczytaniu trzech książek autora mogę już pozwolić sobie na wypowiedź na temat jego stylu, to stwierdzam, że „Kiki” jest sztandarowym dziełem Erica-Emmanuela Schmitta – poważny, dający do myślenia temat, opisany z lekkością, z wielką dawką poczucia humoru, oraz niegasnącą nadzieją na to, że nie jesteśmy sami, a śmierć czy choroba to nie koniec, lecz możliwość nowego początku. Te cechy sprawiają, że Schmitt pnie się bardzo wysoko na skali moich ulubionych autorów, a jego książki polecam wszystkim, których problemy codziennego życia przerastają i wpędzają w destrukcyjne myśli. Książka aż emanuje nadzieją, dlatego warto po nią sięgnąć. Polecam na podładowanie nadwyrężonych zimą akumulatorów.
 

Książkę otrzymałam do recenzji od Wydawnictwa ZNAK Litera nova. Bardzo dziękuję!

Reklamy
 

10 Responses to “„Kiki van Beethoven” Eric-Emmanuel Schmitt”

  1. Gabrielle_ Says:

    Autora jak i wszystkie jego dzieła darzę ogromnym szacunkiem, ponieważ w krótkich utworach potrafi zawrzeć piękny, skłaniający do refleksji przekaz, którego innym nie udało by się przekazać nawet mając do dyspozycji 600 stron. „Kiki…” jeszcze nie czytałam ale mam na nią ogromną ochotę 😉

  2. cyrysia Says:

    Bardzo jestem ciekawa tej książki, choć na razie nabyłam tego autora ,,Trucicielkę”, więc zobaczymy, czy mi styl pisarza przypadnie do gustu.

  3. Maya Says:

    Bardzo mnie cieszy, że tak pozytywnie odebrałaś tę książkę, bo dzięki temu sięgnę po nią z większym entuzjazmem. Czeka na półce, ale jakoś nie miałam na nią natchnienia.
    Z problemami sobie radzę i nie miewam destrukcyjnych myśli, ale świeży powiew optymizmu jest zawsze mile widziany.

  4. giffins Says:

    Przeczytałam ją na jednym wdechu, choć szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś trochę innego 🙂 W każdym razie bardzo podobał mi się pomysł dołączenia płyty do książki i z chęcią sięgnę po inne dzieła tego autora!

    Pozdrawiam i życzę wesołych Świąt! 😀

  5. Kurczaki, nareszcie pozytywna recenzja tej książki:) Mam ja na półeczce, chcę bardzo przeczytać, w zewsząd slyszę, że słaba bardzo. Zresztą Maya wypisała moje myśli na głos;)

    • finkaa Says:

      @ Pablo, jak książkę Schmitta w ogóle można nazwać słabą? Ja tam nie wiem… Fakt, że Oskara i Pana Ibrahima czytało mi się lepiej, ale to chyba wynika z tego, że muzyka poważna nie jest mi najbliższa, a postać Beethovena nie jest mi w ogóle znana. Jednak wartości i sposób w jakie Schmitt je przedstawia są ciągle takie same, dlatego jednym słowem jestem zachwycona.

  6. kasandra_85 Says:

    I ja książkę czytałam i bardzo mi się ona podobała. Schmitt ma to „coś”, co mnie urzeka…
    pozdrawiam:))

  7. Gosiarella Says:

    Książka nie do końca dla mnie, jednak jeśli wpadnie mi w ręce to nie pogardzę:)
    Wesołych Świąt i pięknych prezentów pod choinką!

  8. Tina Says:

    Niestety chyba źle zrozumiałaś 😦 Niestety nagrodą nie jest książka 😦 Sama cierpię na ich niedostatek 😦 Jest to taki mini drobiazg. Więc napisz czy nadal jesteś zainteresowana 🙂
    Pozdrawiam! 🙂

  9. miqaisonfire Says:

    Chciałam ją wygrać w tak wielu konkursach, że chyba zdecyduję się ją w końcu kupić, zwłaszcza po kolejnej pozytywnej recenzji!

    Ponieważ święta są jeszcze w toku, to ja osobiście składam Ci najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia! Dużo radości, miłości, pomyślności i sukcesów!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s