poduszkowietz

"Niczego nie daje zapadanie się w marzenia i zapominanie o życiu." – Czyżby?…

„The space between” Brenna Yovanoff Listopad 22, 2011

Filed under: recenzje — finkaa @ 8:21 pm
Tags: , ,

 Wydawnictwo: Razorbill

Rok wydania: 2011

Ilość stron: 360

 

Brenna Yovanoff to młodziutka pisarka, o której w Polsce ciągle jeszcze słychać niewiele. Mam wrażenie, że zapoznanie się z książką „The space between” mógłby to szybko zmienić, gdyż temat w niej poruszony jest dość kontrowersyjny.

 

Daphne to mieszkająca w piekle córka demonki i Lucyfera. Jedynym oknem na ziemski świat jest dla niej telewizor i pamiątki, które z Ziemi przywozi jej brat. Niezliczone siostry Daphne rezydują na naszej planecie jako sukuby, uwodząc mężczyzn, wysysając z ich umysłów smutek, a potem zostawiając ich na pastwę losu. Daphne nie czuje więzi z siostrami, twierdząc, że nigdy nie posunie się do ich zachowań. Nie jest również związana z matką, która, skazana na wieczne piekło, ciągle poniża Daphne porównując do sióstr i zmuszając do wyprawy na Ziemię. Jedyną podporą dla głównej bohaterki jest Obie, jej brat. Obie różni się od reszty rodziny tym, że jest pół-człowiekiem, zrodzonym z Adama, zanim ten porzucił matkę Obiego i Daphne na korzyść Ewy. Pewnego dnia, Obie melduje Daphne, że przenosi się na stałe na Ziemię, gdyż tam się zakochał i pragnie wieźć dalsze życie. Na te słowa Daphne doświadcza złych myśli. Ma przeczucie, że jej ukochanemu bratu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Zanim Obie wyrusza w swą bezpowrotną podróż, przyprowadza do piekła tajemniczego, ociekającego krwią chłopaka. Chłopak ten wkrótce stanie się jedynym łącznikiem mieszkającej w piekle Daphne, z ziemskimi śladami jej brata. Kiedy ów chłopak wraca na Ziemię po interwencji Belzebuba, Daphne bez zastanowienia rzuca się w podróż, by go odnaleźć i w konsekwencji dotrzeć do swego brata. Tak właśnie zaczyna się fabuła książki, prowadząc nas przez zakątki Chicago i Los Angeles w poszukiwaniu pół-człowieka pół-demona, który w każdej chwili może zginąć. 

 

Książka z pewnością stanowi spójną całość. Kolejne wydarzenia następują odpowiednio po sobie, często przerywane są retrospekcjami, bądź snami, które mimo, że zmieniają chronologię wydarzeń to ubogacają opowieść, czyniąc z niej swoiste puzzle, które wraz z każdym snem zdawają się wypełniać. Na plus zasługuje również fakt, że autorka świetnie wypośrodkowała ilość słów potrzebnych do tego, by zakroić tło. Czytelnik doskonale potrafi wyobrazić sobie piekielny płomień, czy brudne ulice, nie będąc jednak znużonym długimi opisami.

 

Bardzo spodobał mi się również wątek romansu wywiązującego się pomiędzy Daphne, a Trumanem. Czytając książkę, pomyślałam, że był to również ulubiony wątek autorki, który postanowiła dopracować do perfekcji. Z początku nieznane sobie osoby zaczynają się odkrywać, najpierw powoli, potem coraz szybciej i szybciej, aż w końcu nie potrafią bez siebie żyć i posuwają się do heroicznych czynów, by do siebie wrócić i wieść wspólne życie.

 

Jednak mimo, że fabuła wydaje się ciekawa i porywająca, niestety czytając „The space between” nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że książka jest płaska, brakuje w niej werwy doprowadzającej czytelnika do obgryzania paznokci czy rwania włosów z przerażenia. Dialogi są znacznie uproszczone. Odpowiedzi często ograniczone są do zwykłego „tak”, „nie”, lub kiwnięcia głową. Każda wypowiedź zapisana jest w osobnym cudzysłowiu, co sprawia, że czasem po prostu czytelnik się gubi i nie wie kto to właściwie powiedział. Język nie jest wyszukany, co niekoniecznie musi stanowić wadę całej książki. Autorka starała się w przystępny sposób przekazać treść, co jej się udało. Jej zdania są najczęściej niezłożone, proste, zawierające tylko niezbędne informacje. W tekście doszukałam się kilku literówek, najczęściej nie były one jednak rażące i nie utrudniały zrozumienia. Niekiedy w zdaniu brakowało kropki, a niekiedy kropki na końcu zdania były aż dwie. Być może się czepiam, ale chciałabym również zwrócić uwagę na to, że autorka miała swoje ulubione powiedzonka, które występowały w książce z taką częstotliwością, że chwilami mogły wręcz irytować. Najczęściej bohaterowie kiwali głowami, ale prawie równie często głos Trumana był zachrypnięty, a ten musiał odchrząknąć. Wszyscy bohaterowie regularnie pochylali się nad różnymi obiektami i zawsze kiedy ktoś wchodził do pomieszczenia wszyscy siedzieli plecami do niego. 🙂

 

Niestety, największą wadą książki była przewidywalność. Jedynym momentem zaskoczenia dla mnie było pochodzenie Trumana. Reszta wydarzeń w mniejszym, lub większym stopniu dała się przewidzieć. Dokładnie wiedziałam do czyjego ciała zbliża się Daphne, kogo tym razem zamordował Anioł Śmierci, w jakim momencie Daphne natknie się na swoją matkę i tak dalej.

 

Czy książka zainteresowałaby polskiego adresata? Tematyka jest dość oryginalna, więc myślę, że takie szanse są. Nie znam niczego podobnego na polskim rynku, więc nie mogę „The space between” porównać, ale to chyba dobrze. Zawsze nowość spotyka się z większym zainteresowaniem, niż coś już znanego i oklepanego.

 

Mam natomiast, pewne opory co do polecania tej książki komukolwiek. Myślę, że może ona spotkać się z głośnym protestem ludzi wierzących, jest w niej bowiem wiele odniesień do wiary chrześcijańskiej, jak choćby to, że Azreal, czyli Anioł Śmierci, zabija według Tajemnic Bolesnych Różańca Świętego, tzn. jedną ofiarę biczuje, drugą koronuje cierniem, trzecią krzyżuje itd. Różaniec odgrywa rolę symboliczną w książce, a Lucyfer okazuje się pozytywną, heroiczną wręcz postacią. Myślę, że książka spotka się z uznaniem ludzi młodych, wyzwolonych spod jarzma doktryn religijnych.  

 

Reklamy
 

10 Responses to “„The space between” Brenna Yovanoff”

  1. giffins Says:

    Ostatnio mnie męczą książki po angielsku, ale tak czy inaczej wolę te po polsku, dużo bardziej podoba mi się nasz język 😉 Jeśli chodzi o „The space between”, nie kojarzę ani tytułu ani nazwiska autorki, w każdym razie mam przeczucie, że to raczej nie dla mnie…

  2. cyrysia Says:

    Tematyka raczej nie w moim guście a i niestety w obcojęzycznej formie także nie przemawia do mnie, dlatego tym razem jednak spasuje.

  3. patrycja Says:

    Uf, dobrze, że recenzja po polsku ;P

    Primo jestem wierząca, secondo nie czytam raczej książek o takiej tematyce, a po drugie primo 😉 z wielką chęcią przeczytałabym tę książkę po polsku. Może tłumacz by się bardziej postarał 🙂 bo spodobała mi się Twoja recenzja. to tak na marginesie 😉

  4. kasandra_85 Says:

    Chyba jednak sobie odpuszczę. Coś mnie nie ciągnie do tej książki…

  5. Aneta Says:

    Jako osobę wierzącą nie ciągnie mnie do tego typu książek, gdzie w negatywny sposób przewartościowuje się postawy i postacie. Jesli Lucyfer przedstawiony jest jako ten dobry i jeszcze heroiczny, to ja mówię nie, to pozycja nie dla mnie.

  6. Bellatriks Says:

    Ciągle sobie obiecuję, że zacznę czytać książki po angielsku, tak dla treningu językowego. Myślę jednak, że powyższa publikacja nie byłaby dobrym początkiem tego treningu… Nie są to moje klimaty, zwłaszcza te odniesienia religijne.

    Co do „Księgi rzeczy utraconych” – to totalnie mnie zaskoczyła ta pozycja i aż żal, że odkryłam ją dopiero teraz. Mam zamiar przeczytać jeszcze „Nokturny” tegoż autora, bo wydają mi się nieco zbliżone klimatycznie.

    Pozdrawiam!

  7. Edyta28 Says:

    Początek zachęca. Ale skoro Ty nie byłaś zachwycona, to na razie sobie odpuszczę.
    Pozdrawiam.

  8. Gabrielle_ Says:

    Z reguły nie przepadam za tego typu książkami, a jeszcze jak jest przewidywalna to z czystym sumieniem sobie ją odpuszczę 😉

  9. Agna Says:

    Gdyby książka została wydana po polsku, pewnie bym się skusiła. Lubię od czasu do czasu takie „wywrotowe” podejście póki tyczy się to postaci mitologicznych. Inaczej sprawa wygląda w przypadku postaci historycznych, bo próby łagodnego ujęcia postaci Stalina, Hitlera itp. są dla mnie nie do przyjęcia. A taki Lucyfer może być dla odmiany mniej złym.

    Jednak czuję, że prędzej przeczytam „Raj utracony” Miltona. Kiedyś zaczęłam w liceum, ale musiałam porzucić na rzecz lektury. Ten poemat jest namiętnie cytowany w literaturze, a szykuje się poważna ekranizacja.

  10. miqaisonfire Says:

    Faktycznie mocno kontrowersyjna książka…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s