poduszkowietz

"Niczego nie daje zapadanie się w marzenia i zapominanie o życiu." – Czyżby?…

„Niania w Nowym Jorku” Nicola Kraus i Emma McLaughlin Marzec 7, 2011

Filed under: recenzje — finkaa @ 10:24 pm
Tags: ,

Wydawnictwo: Znak

Rok wydania: 2003

Ilość stron: 335

Ten wpis mógłby się zawierać w jednym słowie: REWELACJA.

Kiedy zobaczyłam tę pozycję w antykwariacie przyciągnęły mnie tylko słowa „Nowy Jork”. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Książkę przywiozłam do domu i włożyłam w stos innych, przeznaczonych do przeczytania. Traf chciał, że nie poleżała tam długo.

Emma McLaughlin spotkała Nicole Kraus na Uniwesytecie Nowojorskim.  Oprócz tego, że były rówieśnicami, łączyło je jeszcze coś – obie pracowały jako nianie dzieci bogatych nowojorskich rodzin. To doświadczenie oraz wspólne zamiłowanie do literatury sprawiły, że dwie młode kobiety stworzyły niesamowite dzieło, od którego nie mogłam się oderwać. Książkę czytałam na wykładach, w pracy wśród rozwrzeszczanych dzieci, przy kuchennym stole, od wczesnego rana do późnej nocy.

„Niania w Nowym Jorku” to opowieść o dwudziestokilku letniej, niezwykle odważnej dziewczynie imieniem Nan. Młoda studentka psychologii rozwojowej dziecka poszukuje pracy jako niania. Traf sprawia, że w parku natrafia na młodą, dystyngowaną panią X, która od razu oferuje jej pracę. Bez namysłu Nan przystaje na propozycję i tak zaczyna się jej koszmar. Grayer, jedyne dziecko państwa X początkowo nie daje żyć Nanie. Później jednak całym problemem okazują się być jego rodzice –  zapracowany ojciec z wybujałym temperamentem, oraz odrzucona matka, która za wszelką cenę walczy o zachowanie życiowej równowagi.

Być może czytając notkę na okładce dojdziecie do wniosku, że „Niania w Nowym Jorku” jest książką „rozrywkową”. Nic bardziej mylącego. To przewodnik po ludzkich charakterach, psychikach, uczuciach i pragnieniach. To przestroga dla wszystkich, którym wydaje się, że życie rodzinne to za mało, a dzieci to nieszkodliwe zabawki, które można przerzucać z kąta w kąt, używając tylko od czasu do czasu. Niesamowita kreacja Grayera jako chłopca niezwykle wrażliwego, pragnącego podstawowych przywilejów, których każde dziecko powinno doświadczać na co dzień sprawiła, że po dobrnięciu do ostatniej strony jeszcze długo nie mogłam zasnąć, marząc o tym żeby dzieci z takimi problemami po prostu nie było. Fantastyczne przedstawienie postaci niani jako osoby niezwykle wrażliwej, znającej psychikę dzieci, umiejącej z nimi obcować i dogadywać się bez słów dało mi wiele wskazówek nie tylko jak pracować z dziećmi, ale również takich, które zapamiętam na całe życie i które zapewne będą mi potrzebne kiedy sama wcielę się w rolę mamy. Państwo X niesamowicie trafnie przedstawieni jako straszydła współczesnego społeczeństwa dosłownie przerazili mnie swoją bliskością i otworzyli oczy na to czego należy bezwzględnie unikać, aby zachować resztki człowieczeństwa.

Język książki sprawia, że czyta się ją bardzo łatwo. Cięte komentarze Nany powodują, że raz człowiek się śmieje w głos, a za chwilę wydaje mu się, że wybuchnie płaczem. Autorkom niesamowicie zgrabnie udało się połączyć sferę myśli Nany z tym co mówiła, nie gubiąc przy tym wątku, ani nie kołując odbiorcy. Mimo, że treść zdaje się być pełna zwrotów akcji i dygresji głównej bohaterki, po prostu nie idzie się w niej poplątać. Trafne cytaty na początku każdego z rozdziałów pięknie ubogacają całość.

Osobiście uważam „Nianię w Nowym Jorku” za odkrycie mięsiąca, a może nawet roku. I piszę to z całą świadomością, że mamy dopiero marzec. Chciałabym polecić ją nauczycielom, którym często wydaje się, że ich rola jest ograniczona wyłącznie do przekazywania wiedzy. Chciałabym ją polecić rodzicom, którzy czasem w ferworze organizowania dzieciom zajęć pozaszkolnych zapominają, że wysyłają na nie myślące i czujące istoty. Chciałabym ją polecić wszystkim, którzy przedkładają pracę nad życie prywatne, a także tym, którzy mają wyrzuty sumienia, że pracują za mało.

Reklamy
 

12 Responses to “„Niania w Nowym Jorku” Nicola Kraus i Emma McLaughlin”

  1. Maya Says:

    Gdybym natknęła się na tę książkę w księgarni, w życiu nie zwróciłabym na nią uwagi. Ale jak widać pozory mylą i po Twojej recenzji wydaje się być naprawdę interesującą pozycją.

  2. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki, więc będę na nią uparcie polowała. Jeśli chodzi o spotkanie autorskie, to popieram Cię całym sercem. Jeszcze nie słyszałam o spotkaniu z autorem, które miałoby się odbyć w Szczecinie (albo tak słabo się reklamują, że nie ma nigdzie informacji), a już o moim rodzinnym Stargardzie nie wspomnę. A wielka szkoda, bo teraz to muszę wędrować aż do Poznania.

    • finkaa Says:

      Czyli mam rozumieć, że jedziesz specjalnie do Poznania na to spotkanie, Lena? Aż mi głupio w takim razie, bo ja do Poznania mam nie całe 150 kilometrów.

      • No ja też mam tak mniej więcej 😉 Niby internet podaje, że ze Szczecina do Poznania jest około 230km, a ja mieszkam około 40km bliżej 😉 I niech nie będzie Ci głupio 😀 Przy okazji na tym spotkaniu będę załatwiać sprawę służbową w związku z ‚Włóczykijką’

  3. archer Says:

    książkę czytałam już jakiś czas temu, pamiętam, że przeszukałam cały Wrocław szukając jej i jak na złość nigdzie nie było aż w końcu po powrocie do domu okazało się, że można ją było zakupić razem z gazetą i muszę przyznać, że książka rewelacyjna 🙂 obejrzyj jeszcze film też fajny 🙂

  4. Agna Says:

    Czytałam wiele lat temu i zrobiła na mnie niemałe wrażenie. Świetnie napisana, inteligentna obserwacja i analiza.
    Za to odradzam oglądanie filmu – totalne nieporozumienie.

  5. finkaa Says:

    @Archer @Agna – właśnie co do filmu krążą kompletnie wykluczające się legendy. Jedni mówią, że świetny, inni, że nie ma nic wspólnego z wspaniałą książką. Muszę to sprawdzić na własnej skórze w najbliższej przyszłości 🙂

    • Agna Says:

      Film może i fajny, kiedy oddzielić go od książki murem chińskim. Wyczekiwałam filmu, ale to co zobaczyłam totalnie mnie rozczarowało. Takiego przeinaczenia i spłycenia książki się nie spodziewałam. Nie jest bardzo wymagająca w tej kwestii, ale jak co chwila zadawałam sobie pytanie „Co się u diabła dzieje?!” – to znaczy, że granica mojej tolerancji została grubo przekroczona.
      Ale może to tylko ja tak mam i Tobie film przypadnie do gustu?

  6. Bujaczek Says:

    Czyli dobrze, że ją zakupiłam 😉
    Teraz tylko czekam aż przyjdzie 😉

  7. finkaa Says:

    Kochani, recenzja Niani została wybrana na recenzje tygodnia nakanapie. Mam bon na zakupy w Kumiko. Chyba sprawię komuś jakiś prezent. 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s